Masz swojego ulubionego rekrutera? A może w ogóle nie korzystasz z pośredników? Ja mam takiego rekrutera, którego bym nie zamienił na żadnego innego. Naprawdę. Zgodził się abym opowiedział o naszej relacji.

 

Postanowiłem o nim napisać po przeczytaniu artykułu na temat faktów i mitów dotyczących współpracy z pośrednikami w rekrutacji. Swoją drogą fakty i mity kojarzą mi się zawsze z wydawnictwem o tej nazwie. Pamiętam jak byłem w szkole średniej i musiałem kupować ten periodyk przez miesiąc. Później na lekcji miałem opowiedzieć co to za gazeta i co ciekawego tam można znaleźć. Najlepsze wspomnienia to to nie są. Ale niewątpliwie pozostał mi głęboki ślad w pamięci. A to wszystko przez nauczyciela. Naprawdę był dobry. Potrafił zainspirować tak samo jak najlepszy manager swój zespół ;)

 

Mój rekruter jest jak Tommy Lee Jones w ściganym. Nie no on taki nie jest. Jest lepszy. Jest jak Jerry Maguire. Tom Cruise grał agenta sportowego. I miał jednego podopiecznego. Z którym zbudował bardzo bliską relację. Jak nie widziałeś tego filmu to polecam obejrzeć. Ja mam agenta od rekrutacji, dokładnie takiego jak Jerry.

 

Zaznaczę jeszcze, że w ramach naszej relacji działamy na dwóch płaszczyznach. On przynosi mi propozycje pracy i także poleca potencjalnych pracowników. W jednym ma jednakże pecha. Nie potrafi znaleźć lepszej pracy niż moja obecna. Hahaha.

 

Ja, pracownik

Najpierw opowiem Ci tą historię z perspektywy osoby będącej na rynku pracy. Rynek ciekawy. Bardzo konkurencyjny. Ciągle coś się dzieje. Cały czas pojawiają się nowi gracze. Nowe firmy, które tak jak klienci Jerrego, chciałyby mieć najlepszych ludzi w zespołach. Aby pewnego dnia osiągnąć sukces podobny do zwycięstwa w Super Bowl.

 

Nasza relacja jest bardzo specyficzna. Mój rekruter to mój przyjaciel. Przewodnik po rynku pracy. Często ze sobą rozmawiamy. On nie dzwoni do mnie tylko jak ma kolejną ofertę. Dzwoni aby po prostu porozmawiać. Buduje relacje. Nie, on ją już zbudował. Teraz ją umiejętnie podtrzymuje. Bardzo często rozmawiamy przed weekendem. O tym co będziemy robić podczas czasu wolnego.

 

To nie są rozmowy o pieniądzach, czy potencjalnych ofertach pracy. To co też bardzo cenię sobie u mojego przyjaciela, bo tak mogę go nazwać, to fakt, że podpowiada mi jakie panują obecnie trendy w branży. Trendy praktyczne. Czyli to co jest obecnie w cenie. Czego poszukują pracodawcy. Czego warto się uczyć.

 

Mój rekruter ma wielu klientów. Pracodawców jak i pracowników. Jednakże zawsze znajduje czas aby ze mną porozmawiać. Co ciekawe jest bardzo skuteczny. Jak poleca jakiegoś pracownika i bierze on udział w procesie rekrutacji, to przeważnie kończy się on podpisaniem umowy. Tak jak ja, tak też inne osoby z którymi on współpracuje cenią sobie bardzo tą relacje.

 

W tych przypadkach gdzie rekrutacja się nie powiedzie to zawsze jest w stanie uzyskać informację zwrotną. Szczegółową. Taką, która pozwala każdemu z jego kandydatów uzupełnić braki i stać się lepszym graczem na rynku pracy. A zadanie nie zawsze to jest łatwe. Nie każdy z managerów prowadzących rekrutację wysila się aby napisać coś więcej o powodach odrzucenia kandydata.

 

Ja, osoba rekrutująca

Jest też druga strona układanki. Rekruter ma zawsze dwóch klientów. Czasami zdarza prowadzić mi się rekrutację. Dostaję oferty od wielu rekruterów. Każdy chciałby zarobić i oferuje usługi swoich klientów. Tak samo jest z moim przyjacielem. Jak potrzebuję znaleźć pracowników to on stara się ich wyszukać na rynku. Podchodzi do każdego zadania bardzo sumiennie. Czasami mam wrażenie, że nie reprezentuje on zewnętrznej firmy. Jego zaangażowanie jest ogromne.

 

On wie, że ja tworzę zespoły bardzo silne. I takich kandydatów też mi wyszukuje. Nie muszę tego przypominać. Już o tym pisałem kilka akapitów wyżej. Jak się komuś noga powinie podczas rekrutacji to zawsze dopytuje się o szczegółowe powody. Taką ma etykę pracy. Tego się trzyma na co dzień.

 

O każdej roli na jaką rekrutuje bardzo dużo rozmawiamy. Jest bardzo dociekliwy. Chce znać jak najwięcej szczegółów. Tak by móc przekazać je potencjalnym kandydatom. A ma ich w portfolio trochę. W końcu utrzymuje dobre relacje z osobami, które polecał wcześniej innym firmom.

 

Rynek IT jest jaki jest. Ludzie pracę zmieniają. Tak po prostu jest. Jednemu kończy się projekt. Drugi szuka nowych wyzwań. Trzeci się chce przeprowadzić w inne miejsce. Czwarty z kolei szuka większego wynagrodzenia. Powodów jest wiele. Mój rekruter rozumie rynek pracy, dlatego też pielęgnuje relacje. Tak by we właściwym momencie móc zareagować. To go wyróżnia. Dlatego jest w stanie znaleźć pracowników dopasowanych w konkretnych wymagań.

 

Pewnie Ciebie nie zaskoczę. Ale on dzwoni też do mnie jak pracowników nie szukam. Po prostu dzwoni porozmawiać o tym co się dzieje. Buduje relację biznesową. Chce być gotowy, kiedy będzie taka konieczność. Cały czas trzyma rękę na pulsie. Po prostu też chce mieć udział w zwycięstwie w Super Bowl. W końcu, kto by nie chciał błyszczeć w czasie nieoficjalnego święta narodowego w Ameryce.

 

A teraz pytanie do Ciebie. Jak jesteś rekruterem to czy jesteś jak Jerry Maguire? A jak jesteś pracownikiem to czy masz takiego przyjaciela? Ile wysiłku wkładasz w budowanie relacji? Robisz to w chociaż minimalnym stopniu? Nie odpowiadaj mi. Odpowiedz sobie. Ale szczerze.

Komentarze

Piotr Wachulec

Że też nie trafiłem wcześniej na Twojego bloga. Ciekawy wpis, miło się czytało. Dzięki i wszystkiego dobrego.

Piotr Wachulec

Napisz komentarz